Posty

Barcelona feels like home

Obraz
Lato w tym roku ucieka wyjątkowo szybko, a okoliczności pracowe sprawiły, że czas na prawdziwe wakacje ograniczył się zaledwie do jednego tygodnia. Cóż, trzeba "odpokutować" 3 miesiące podróżowania zimą ;) Tydzień zatem wydawał się skromnym wypadem i należało go dobrze wykorzystać. Kaś zamarzyła sobie Barcelonę, która przecież zwykła była być moim domem, i którą znam wciąż wystarczająco, by być przewodnikiem. Jednocześnie taki "powrót do domu" wydawał się być mało wysiłkowy, bez konieczności wielkiego planowania. Ot znaleźć bilety, dach nad głową i jedziemy! To pierwsze udało się dość spontanicznie na zaledwie tydzień przed wyjazdem. (W rzeczywistości historia była dłuższa przez problemy z dokumentami. Ale to może historia na osobny post.) Drugie okazało się spontanem jeszcze większym, bo znaleźć w środku sezonu rozsądny hostel to zadanie wręcz niewykonalne. Poszukiwania na Couchu również się nie powiodły, zeszło więc na AirBnb, gdzie jeszcze na dzień przed wyj...

Skalne miasto

Obraz
Szukaliśmy ostatnio jakiegoś nowego i ciekawego miejsca na spędzenie czasu w weekend. Miało być blisko, szybko i urokliwie. Miejsce takie udało się znaleźć tuż za naszą południową granicą i aż trudno uwierzyć, że jeszcze nie udało nam się tam dotychczas dotrzeć. Mowa o skałach Adrszpasko Teplickich, znanych bardziej jako Skalne Miasto. Należy jechać około 2km od miasta Teplice nad Metują, w kierunku na Adrszpach i Trutnov. Punktem startowym jest Strzemieńskie Podgrodzie, część miasta Teplice. Tu znajduje się duży parking, a nieopodal przystanek autobusowy. Stamtąd wyruszamy już pieszo, a do przejścia mamy trasę zwiedzania mierzącą 3,5; 6; lub jeszcze więcej km w zależności od wybranej opcji. Można ją pokonać w ciągu 2-5 godzin. Opis trasy znajdziemy w ulotce otrzymanej na wejściu na teren... "zwiedzania". Unikalne formy skalne w piaskowcu przyciągają całe rodziny z dziećmi, ale również wspinaczy, którzy uwielbiają to specyficzne i szorstkie tarcie połączone z dreszcz...

Wreszcie zima(?) :)

Obraz
Czy jedna podróż może generować, być przyczyną kolejnej? Dlaczego by nie?! :D Jeszcze przed wyjazdem do Ameryki Południowej, w ramach przygotowań do wyjazdu, robiliśmy spore zakupy i przy okazji wzięliśmy udział w konkursie jednego ze sklepów z górską odzieżą. Jak już się pewnie domyślacie - wygraliśmy go, a w ramach nagrody czekał nas tydzień w austriackim miasteczku Kaprun w pobliżu lodowca z niesamowitymi warunkami narciarskimi i ski pass'ami w ramach wygranej. Przyznaję, że to najlepsza wygrana w moim życiu, która bije nawet "4" w totka ;) Kaprun to malutka miejscowość leżąca obok nieco większej, za to niezwykle malowniczej - Zell am See. Bardzo ładne, leżące nad uroczym jeziorkiem i otoczone wysokimi górami miasto. Jezioro nazywa się Zeller See i w czasie letnim jest żeglowne, zatem atrakcje mamy tutaj cały rok. Miejsce to znajduje się 60km od Salzburga i 100km od Insbruka, a od Wrocławia jest to 8h wygodną autostradą (wystarczy wyjechać na obwodnicę, kierować...

Perspektywa po powrocie

Obraz
Zatem wróciliśmy. Bez większych przygód tym razem, za to długim i nudnym lotem do Madrytu, starym jak świat samolotem Iberii. Szczerze mówiąc nie sądziłem, że jeszcze takie samoloty mogą być używane na tak dużych dystansach. Następnie lot do Mediolanu, gdzie spędziliśmy sobie Walentynki na zakończenie całego tripu i następnego dnia Polska. Trzeba by chyba podsumować... Ale na początek może jeszcze kilka spostrzeżeń o życiu i podróżowaniu na tym kontynencie jako całości. Wyraźnie brakuje tam Ryanaira, czy innego Wizzaira, co prowadzi do tego, że czasem można taniej polecieć do Europy niż z np. z Argentyny do Peru, czy Ekwadoru. Sytuacja dla mnie trochę niezrozumiała, za to tłumaczy ona przyczynę dlaczego rozwinęły się tam tak dobrze wszelkie linie autobusowe. A potrafią być na prawdę luksusowe i wygodne, i nie zawsze drogie. Czasem na pokładzie autobusu mamy do dyspozycji stewardessę, darmowe przekąski i napoje. Na większe posiłki raczej autobusy zatrzymują się na postojach, gdzi...

Spokojne ostatki

Obraz
Nowy tydzień, ostatni na naszej drodze, mimo że wciąż spędzany w Buenos, musiał się rozpocząć od poszukiwań nowego kąta do spania. Po małym zawodzie na CS'ie z pomocą przyszedł nam ośrodek buddyjski, podobnie jak pierwszej nocy naszej podróży. Mimo trwającego właśnie kursu z podróżującym nauczycielem i bardzo ruchliwego ośrodka, niezmiernie gościnni przyjaciele zaoferowali możliwość zostania tam nawet i do dnia naszego wyjazdu. Wykorzystaliśmy ich wygodne materace jednak tylko przez 3 noce, przy okazji nadrabiając zaległości w medytacji... Zwiedzania już tak wiele nam nie pozostało, intensywny pierwszy tydzień zaowocował tym, że ostatnie chwile mogły być wolniejsze, spacerowe i... zakupowe. ;) Skupiliśmy się głównie na najbliższych dzielnicach; Palermo - które jest bogatą, urokliwą dzielnicą z restauracjami, pubami i artystycznymi sklepami, Belgrano wraz z chińską dzielnicą i ich restauracjami. W pierwszym tygodniu trafiliśmy tam akurat na chiński Nowy Rok. Na spokojni...

Buenas z Buenos

Obraz
Buenos Aires przywitało nas bardzo spokojnie, wyludnionymi ulicami i łagodnymi temperaturami. Pierwsze co rzuciło się w oczy, to ogromne, baaardzo szerokie ulice, zupełnie nie latynoskie przestrzenie i architektura. I pomocni ludzie. :) Zawsze kupowaliśmy bilety lub płaciliśmy za przejazdy w autobusach, więc jakież było nasze zdziwienie, gdy w znalezionym wreszcie właściwym pojeździe kierowca od nas wymagał specjalnej karty miejskiej. Nie byłoby innego wyjścia, jak wysiąść w poszukiwaniu otwartych punktów z kartami (była niedziela wieczór), gdyby nie przemiła, starsza pani, która zapłaciła za nasz przejazd własną kartą. Nie chciała żadnych pieniędzy, za to chętnie ucięła sobie z nami pogawędkę. Od wielu lat mieszka w Chicago więc nie było problemu z językiem. ;) A kolejnego dnia na ulicy zaczęła przysłuchiwać nam się starsza pani, która aż weszła za nami do sklepu i dopiero tam zagadnęła po hiszpańsku: "czy mówicie po polsku?" Byliśmy w szoku. Okazało się, że jest córką pols...

Urugwaj

Obraz
Zaledwie 3,5 mln mieszkańców tworzy maleńki kraj zwany Urugwajem. Aż połowa z nich mieszka w stolicy, Montevideo. Kraj, który jakimś cudem uratował się między dwoma olbrzymami (Argentyną i Brazylią), nie ma jakiejś porywającej historii, czy słynnych zwyczajów. Niestety ten brak bogatej historii i wyjątkowej kultury jest bardzo widoczny w samym mieście oraz w bardzo nijakim, tym razem, free walking tour'ze. Gdy najeźdźcy na Nowy Świat zajmowali te tereny i walczyli o wpływy, zgromadzili wszystkich rdzennych mieszkańców w jednym miejscu i dosłownie wszystkich wyrżnęli. Oczywiście na całym kontynencie byli oni zabijani, ale chyba jedynie w Urugwaju zniknęli zupełnie i nie zachowała się żadna kultura czy zwyczaje wcześniejszych mieszkańców. Czy właśnie to jest wyjaśnieniem bezbarwności tego miejsca? Nie wiadomo, ja odrobinę tym właśnie sobie to tłumaczę... Co natomiast ciekawe, by skolonizować ten teren, nie sprowadzano, jak zwykle, niewolników z Afryki, a całe rodziny z Wysp Kanaryjs...

Brazylia

Obraz
Brazylia to ogromny obszar i to, co nam udało się zobaczyć pewnie nie jest miarodajne. Z drugiej strony, nie licząc dżungli i plaż na północy widzieliśmy wszystko to, po co się do Brazylii przyjeżdża. Nie trzeba jechać do stolicy, która jest centrum politycznym, ani do Sao Paulo - centrum biznesowego. Każdy Brazylijczyk i każdy mieszkaniec Ameryki Łacińskiej powie: jedź do Rio, a najlepiej na karnawał. Pewnie dlatego, że uwielbiają imprezy, ale dla nich Rio to Mekka, symbol i kultowe miejsce. I to na pewno trzeba zobaczyć wraz z Iguazu. Mówiono nam, że Peru jest dość tanie, a Boliwia już całkowicie oszczędzi nasze portfele. Ale dopiero w Brazylii wchodząc do supermarketu odczułem - ok, jest tanio. W końcu realne ceny za artykuły pierwszej potrzeby. I by dobrze się zrozumieć, to wciąż są ceny zbliżone do polskich lub delikatnie tylko niższe :) A skąd ta przecena? Brazylia to ogromny i bardzo obiecujący w ostatnich latach rynek. Rozwijający się w tempie największych światowych tygry...

Wakacje od wakacji

Obraz
Uciekając od złej pogody, udaliśmy się na południe do Florianopolis. Jest to miasto rozparcelowane po sporej wyspie i częściowo na kontynencie, połączonej z nim jednym mostem. Miejsce to, i konkretnie nawet hostel, polecił nam spotkany w Iguazu Niemiec, jako spokojne do odpoczynku. Okazało się tymczasem być miejscem wypoczynkowym i imprezowym dla mnóstwa turystów z Brazylii, Argentyny, Urugwaju ale również i Europy... Mimo wszystko nie przeszkadzało nam to, bo miejsce jest niesamowite, a czas przecież wszędzie można spędzać na swój sposób. W samym środku wyspy znajduję się ogromna laguna, jakby jezioro, mające jednak połączenie z oceanem. Woda jest w niej spokojniejsza i cieplejsza. Świetne miejsce na kajaki, sup (stand up paddle), a gdy wieje również na windsurfing i kitesurfing. Wyspa jest lekko górzysta i bardzo zielona, choć można też znaleźć wydmy dla sandboardingu. Całość jest oczywiście otoczona Atlantykiem, więc widoki dopełniają piaszczyste plaże i wzburzone fale oceanu,...

Karnawał w Rio

Obraz
Free walking tour to fantastyczna idea dla turysty. Już w Cusco nam się podobało, a równie dobrze było w Rio. Obejrzeliśmy całe centrum i część Lapy (dzielnicy uważanej za najbardziej kulturalną, bohemę), słuchając o ciekawej stronie historii Brazylii oraz obecnych problemach. Uwagę przyciągały zwłaszcza budynek teatru i kolorowe, najsłynniejsze w całym kraju, schody Ladeira Selaron (od imienia chillijskiego artysty Jorge'a, za którym też kryje się ciekawa i tragiczna historia). Resztę dnia spacerowaliśmy jeszcze samodzielnie po centrum, ale nie odkryliśmy już nic więcej ponad to. Dopiero wieczorem Lapa ożyła ze swoją muzyczno-imprezową stroną, co było, w reszcie, iście latynoskim obrazkiem. Koncerty na żywo, muzyka na ulicach, nawet bezdomni grający na czym popadnie... I te wyrastające jak grzyby po deszczu (a tego niestety nie brakowało) budki z fastfoodem i nieprzyzwoicie tanią caipirinią :D Wreszcie, to pierwszy kraj, gdzie poczuliśmy ten słynny klimat, że latynosi=muzyka (c...