Posty

Wyświetlam posty z etykietą Meksyk

Meksyk

Obraz
Kilka ostatnich dni zatem spędziliśmy na Isla Mujeres. Nie mogło być lepszego momentu w podróży na gorszą pogodę, choć i tak był czas na plażing i lepsze poznanie wyspy. A wszystko było łatwiejsze dzięki skuterowi, który dostaliśmy gratis do wynajmowanego mieszkania. Prowadziłem taki pojazd pierwszy raz w życiu i trzeba być bardzo uważnym, by nie zginąć pierwszego dnia. Ale frajda i wygoda z własnego transportu są fantastyczne. Odwiedziliśmy schronisko dla żółwi, klify na południu wyspy i zjechaliśmy wyspę w każdym kierunku... Super czas, który tylko utwierdził nas w tym, jak dobrze można czuć się w tym kraju. Zaprzyjaźniony barman z pierwszej wizyty, właściciel mieszkania i każdy lokals starał się nam umilić czas. Nawet awaria promu, którym wracaliśmy do Cancun tylko nas rozbawiła. Czas przed odlotem podsumować Meksyk. Opinie o Meksykanach i samym kraju są raczej złe, że jest niebezpiecznie i trzeba bardzo uważać na ludzi. Byliśmy przygotowani na różne scenariusze. Pewnie w ...

Domknięcie koła na Jukatanie

Obraz
Palenque to nieduże miasteczko położone wewnątrz lądu i otoczone dżunglą. Można całkiem sporo aktywności zrobić właśnie tutaj. Wybraliśmy to, co najważniejsze. Zaczęliśmy od ruin Majów, które niegdyś były ważnym ośrodkiem miejskim dawnego państwa. Nie są bardzo rozległe, ale dość urokliwe. 3h wystarcza by je komfortowo obejrzeć. Resztę dnia poświęciliśmy wodospadom. Najpierw tylko na chwilę przy wysokim na 35m wodospadzie Misol Ha. Robi wrażenie, zwłaszcza, że można podejść do niego blisko, przejść pod nim, a nawet się pod nim wykąpać. Następnie słynniejsze Agua Azul. Przypominają miniaturkę Iguazu, są bardziej płaskie, za to rozległe, można iść spory kawałek w górę rzeki, woda jest bajecznie błękitna, ma liczne spokojne zatoczki i niemal wszędzie można wejść do orzeźwiająco lodowatej wody. Postanowiliśmy to zrobić w miejscu, gdzie było mniej ludzi, za to wodospad był wyższy, a nurt wody silny. Gdy udało się pokonać temperaturę i silny nurt, wodospad masował plecy, a upał dn...

Droga do Belize

Obraz
W Tulum, w hostelu poznaliśmy pewnego Kanadyjczyka, który bardzo dużo podróżuje, a niemal każdą zimę od lat spędza w Meksyku. Dał nam kilka rad, zwłaszcza by zamiast autobusów używać colectivo, czyli 15-osobowych busów, które kursują na stosunkowo krótkich dystansach, ale można je łączyć, odjeżdżają często i są znacznie tańsze. Udaliśmy się jeszcze do Akumal, małej zatoczki, gdzie przypływa mnóstwo żółwi by się posilić. Niestety nie jest to miejsce ze swobodnym dostępem. Trzeba zapłacić za wstęp (20zl), a pływanie w wyznaczonych przez boje miejscach może się odbyć jedynie w asyście przewodnika, w kamizelce ratunkowej i oczywiście za niemałą opłatą (ok. 100zł). Zostaliśmy właściwie okłamani, że to jedyny sposób, by te żółwie zobaczyć. Później okazało się, że w innych miejscach niż wyznaczone można wchodzić do wody samodzielnie i żółwie tam też się pojawiają. Niemniej jest ich tyle i tak wielkie okazy, że warto to zrobić tak, czy inaczej... Następnie ruszyliśmy w kierunku Belize,...

Majowie i cenoty

Obraz
Jesteśmy w Meksyku już od tygodnia. Ostatnie dni były bardzo intensywne. Trzeba się było odkleić od wybrzeża na chwilę i skręcić wewnątrz lądu. Z siedmiu cudów świata jeden znajduje się w Meksyku. To ruiny Majów, Chichen Itza, a zwłaszcza główna piramida, która jest świetnie zachowana. Całość ruin nie zajmuje jakiegoś wielkiego obszaru, więc można je zwiedzić dość szybko. Dlatego polecam zrobić to w godzinach popołudniowych. Nie ma żadnego limitu zwiedzających, więc gdy te wszystkie grupy z odleglejszych resortów i hoteli wylewają się wokół ruin rano, po wykupieniu drogiej wycieczki, wtedy zwiedzanie może być udręką. W sezonie przyjeżdża tam nawet 30 tyś. osób dziennie(!). Tymczasem popołudniowe słońce daje lepszy klimat na zdjęciach i nie ma już takich tłumów :) Z 7 cudów świata razem zwiedziliśmy już 6 (indywidualnie po 5) i wizytę w każdym zorganizowaliśmy sobie sami, bez biur, pośredników i unikając większych kosztów. I jesteśmy z tego na prawdę dumni. Wystarczyło dojechać au...

Meksyk, okolice Cancun

Obraz
Oto jesteśmy, w końcu w Meksyku! Od pierwszej chwili czujemy, że to będzie bardzo udana podróż. Meksykanie są niesamowicie mili i pomocni. Zastanawiamy się wciąż kiedy się to skończy, czy to tylko na lotnisku? tylko w tym hostelu? tylko w tym mieście? Ale póki co nie kończy się wcale i oby tak do samego końca. Podobnie jak z bezpieczeństwem, bo na razie czujemy się zupełnie niezagrożeni. Wylądowaliśmy w Cancun. To jedno z większych miast, rozbudowane po to, by stworzyć kompleks podobny do słynnego Acapulco, tyle, że po karaibskiej stronie.  Największą atrakcją tutaj jest kolorowy napis CANCUN, do którego są kolejki turystów, i oczywiście plaże z lazurową wodą (Kaś wreszcie uwierzyła, że taka woda istnieje nie tylko na Malediwach). Wzdłuż bezkresnych plaż ciągną się mniej lub bardziej ekskluzywne hotele i resorty. Plaż jeszcze będzie w tej podróży wiele, więc po 2 dniach ruszyliśmy dalej. Promem popłynęliśmy na Isla Mujeres, gdzie oprócz korzystania z jednych z najpiękniej...