Posty

Wyświetlam posty z etykietą Nepal

Powrot

Obraz
Gdy żegnałem się z KIBI, miałem wręcz wrażenie, że to miejsce również żegna się ze mną. Zielona Tara niemal poraziła mnie prądem. :) Więc czas wracać. I szczerze, nawet nie jest mi z tym tak ciężko, jak myślałem, że będzie ;) Czuję nawet (w końcu) podekscytowanie na tę podróż. Mam poczucie, że tak na prawdę dopiero teraz zaczyna się ta prawdziwa i najważniejsza. Dlatego, że po powrocie trzeba będzie się sprawdzić na ile rzeczywiście coś zmieniło się w moim życiu. Sprawdzić nowe priorytety i wykorzystać nowe siły do tego, by coś zmienić i zbudować coś ważnego. Wielkie rzeczy dopiero nadchodzą... :) Aeroflot od dziś stał się dla mnie najlepszą linią lotniczą na świecie. Serio :D Przy boardingu wyczytane zostało moje nazwisko. Podszedłem trochę zdezorientowany. Okazało się, że z jakiegoś tajemniczego powodu, zostałem przesunięty do klasy bussiness ;] Dużo przestrzeni, fotel regulowany w 20 miejscach, posiłek z tylu dań, że nie zliczyłem, na poziomie drogiej restauracji i steward...

Spakowany

Obraz
Zrobiłem dziś trzy Nyndro ;D niestety to właściwe również należy, więc i jemu poświęciłem czas. Niemniej 3 kory wokół Swajambu, to był świetny pomysł. A poxy pod Boudha, podobnie jak w Bodhgaya, robią się same ;) Szybujący orzeł 2 metry nad głową i podchodzące blisko małpy dawały do myślenia. Kathmandu żegna mnie brakiem światła i dużym rozluźnieniem (i nie chodzi tylko o sraczkę) połączonym z jakąś wielką radością. Szybko można się tu poczuć jak w domu. Cieszę się, że tu jestem i wiem, że jeszcze wrócę. Te twarze i kolory wokół Boudha co rano, to coś najpiękniejszego, co mogę sobie wyobrazić. Teraz czas ruszać dalej. Jutro wcześnie rano taniec lamów, a później autobusem na wschód Nepalu, do granicy z Sikkimem. Jestem zbyt spokojny, by czuć nawet podekscytowanie. Wiem, że i tak mnie coś zaskoczy ;) Za to wydaje się, że mam farta z pogodą. Do dziś w Sikkimie było max 5-7 stopni! Wg prognoz, od jutra ma być 20-30 :D Zostałem już właściwie sam, więc jest czas na refleksje. Te...

Ningma day

Obraz
Tuż przed wyjazdem większość ludzi z naszej grupy się pochorowała żołądkowo. Niektórzy nawet mocno. Mam podejrzenie, że to przez wodę w naszym hotelu. Jutro wyjeżdżają pozostali, w tym osoby, z którymi byłem najbliżej. Trochę mi tego szkoda. Do końca pobytu w Kathmandu będę miał przynajmniej jedną współlokatorkę, później już sam. W tym rejonie świata zupełnie normalnym widokiem jest dwóch facetów idących za rękę, czy obejmujących się. Wygląda to może dziwnie, ale nie oznacza nic ponad to, że są dobrymi przyjaciółmi. :) Co również ciekawe, ich dniem wolnym od pracy, jak u nas niedziela, jest sobota. W niewielkiej grupie odwiedziliśmy dziś klasztor Ningmapów i widzieliśmy się z Rinpoche Dilgo Khyentse. Niezwykły 20latek. Przy każdym pytaniu, jakie mu zadaliśmy, byłem głęboko zawstydzony. Uświadomił nam, że te pytania są zupełnie źle postawione i nie do niego. Myślę, że dostaliśmy od niego dokładnie to, czego potrzebowaliśmy. Za to medytacja w jego oczekiwaniu, w pokoju jego poprz...

Himalaje

Obraz
Wczoraj po raz pierwszy nieco padało, i niektórzy nawet twierdzą, że to z mojej winy ;) Anyway, deszcz oczyścił powietrze ze smogu i pyłu, i dziś rano z doliny Kathmandu można było podziwiać piękną panoramę na najwyższe pasmo górskie świata, w tym... Everest! :D Pojechaliśmy dość wysoko w góry na przeciwległe zbocze doliny. Widok był boski. Majestatyczne, wielkie, ośnieżone. Pomyślałem, że muszę tu wrócić kiedyś w górskich celach. Już koło południa widok znów pogrążył się w niebycie brudnej mgły. Bardzo mało snu ostatnio, ale nie wywołuje to nawet takiego zmęczenia. Pierwsi ludzie już się żegnają i wracają do Polski. Aż trudno mi teraz uwierzyć, że za 2 dni zostanę sam. Z jednej strony nawet się cieszę, a z drugiej... niekoniecznie. Grupa była na prawdę ciekawa i całkiem zgrana, jak na 20 kilka osób z różnych części kraju. Najbliższe dni, to dużo praktyki i przygotowania do wyjazdu do Sikkimu .

Kathmandu

Obraz
Po wypiciu nieco czangu (tybetański alkohol ryżowy), chodziłem nocą wokół stupy Boudha. Strasznie szkoda, że nie ma takich miejsc w Europie. Generalnie mam wciąż mieszane uczucia co do tego miejsca. Więcej Himalajów zobaczę chyba w Sikkimie. Co prawda nie ma tu tylu kup na ulicach, komarów, klaksonów i upału, co w Indiach. Ale z drugiej strony, wyłączają tu prąd kilka razy dziennie, ciepła woda jest raz dziennie, a życie jest droższe. Jedynie sprzęt górski można tu kupić za grosze. Nawet mój przewód pokarmowy lepiej o dziwo znosił Indie. Palenie zwłok wszędzie wygląda podobnie, tak jak i smród z rzek. Ktoś powinien tu nauczyć dbać ludzi o przyrodę. Po raz kolejny w życiu okazało się, że istnieje tylko tu i teraz, i tylko je powinno wykorzystywać się do maximum. Planowanie nie ma sensu. A rzeczywistość jest bardzo zawziętą iluzją. Nepalskie kobiety i dzieci są prześliczne. Każde oczywiście na swój sposób ;) Bardzo wielu na każdym kroku uchodźców z Tybetu, którzy czują się tuta...

HA HA

Obraz
Pomyślałem, że najlepsze sylaby ze stu, to: `ha ha`. Zostawiamy z żalem wygodną trawę pod drzewem Bodhi w Bodhgaya i wyruszamy dalej. Wyjeżdżając z tego magicznego miejsca czułem smutek. Ale kierunek Nepalu to było moje marzenie od dziecka, więc też wydawał się podniecający. W drodze spędziliśmy aż 35h, z tego nasz kierowca spał nie więcej niż 4-5h. Po drodze odwiedzone miejsca śmierci (Kushinagar) i narodzin ( Lumbini ) Buddy. Granica nepalska była dokładnie taka, jak sobie wyobrażałem - trochę jak z westernu lub u peruwiańskich górali ;) Samo Kathmandu na początku mnie nie przekonało. Dużo smogu i pyłu, rozwiewanego przez wiatr. Ciężko bez maseczki się tu poruszać. Ale ludzie są milsi i przyjaźniejsi niż w Indiach. Stupa Swayambu i wszystko dookoła, to trochę zatłoczone, ale bardzo ważne dla nas miejsca. Chodziłem tam momentami jak zamroczony. Co odbijało się nawet na moim samopoczuciu. Ale dziś był piękny dzień. W mniejszej grupie i z zakupowym szaleństwem, ale bardzo zaba...